Wyspy Zielonego Przylądka - Sal

Kochamy słońce, błękit nieba, uspokajający szum fal, sjestę i plażę. Jest tu ktoś, kto na choćby jedną z tych rzeczy kręciłby nosem? Nie wierzę, że ktoś taki się znajdzie :). A co by było, gdyby można mieć to wszystko w jednym pakiecie na jednej małej przestrzeni, z bonusem w formie życia bez zegarków i bez stresu? Wchodzisz w to, a raczej lecisz? Tak, jasne, że tak! W takim razie lecimy razem w kierunku raju - przed nami Wyspy Zielonego Przylądka.
..... 
..... 

Afryka jest pełna pasji, tętniąca pulsem przyrody, skąpana w słońcu, różnorodna. Dla wielu z nas pozostaje tak naprawdę nieodkryta i nieznana. Muskamy ją zaledwie na północy, ale mało kto zapuszcza się głębiej. Nie znamy jej i nie doceniamy tak, jak na to zasługuje. My zachęcamy Was nieustannie do poznawania miejsc spoza utartych szlaków. Takim niestandardowym kierunkiem są bez wątpienia Wyspy Zielonego Przylądka, wyspiarski kraj na Oceanie Atlantyckim, oddalony o 450 kilometrów na zachód od kontynentalnego wybrzeża Afryki, czyli Zielonego Przylądka.

..... 
..... 

Wyspy Zielonego Przylądka składają się z 10 głównych wysp i kilkunastu pomniejszych. Co ciekawe, każda z tych wysp jest inna i niepowtarzalna, zupełnie jak sama Afryka. Na południu mamy Santiago zatopione w bujnych ogrodach, mamy też Fogo, słynącą z jednej z najwspanialszych kaw świata - piłam. i potwierdzam :) - uprawianej na zboczu aktywnego wulkanu i równocześnie najwyższego szczytu WZP ( 2829 m n.p.m.) - Pico do Fogo. Na północy leżą tropikalne Santo Antão, São Vicente, Santa Luzia, São Nicolau, Boa Vista.. A ja zabieram Was na pustynne i wietrzne SAL, słynące z najpiękniejszych plaż :).

..... 
..... 
..... 

Wyspy Zielonego Przylądka mogliście znać także pod oryginalną nazwą portugalską - Cabo Verde. Język portugalski jest obecnie językiem urzędowym, ale większość mieszkańców posługuje się na codzień językiem kreolskim. W tymże magicznie brzmiącym języku śpiewała swe pieśni Cesaria Evora, bosonoga diva, narodowy skarb tego kraju, której portrety i muzykę znajdziecie na ulicach i w barach wszędzie i zawsze, jeśli tylko wychylić koniuszek nosa poza bramy hotelu.

..... 

Do połowy XV wieku wszystkie wyspy, także i Sal, pozostawały niezamieszkane. Dzisiejszą kulturę i charakter tego regionu stworzyli potomkowie pierwszych osadników z Portugalii oraz niewolników z Senegalu, sprowadzanych tutaj do pracy, bądź przerzucanych dalej do Ameryki i Anglii.

..... 
..... 

Na szczęście ten haniebny etap historii Cabo Verde ma za sobą. Obecnie, większość mieszkańców to czarnoskórzy kabowerdeńczycy, głównie chrześcijanie, zatrudnieni przy połowie ryb, handlu i turystyce. Mieszkańcy Sal, z którymi miałam do czynienia, to ludzie dumni, przyjaźnie nastawieni i spokojni. Zaskoczyła mnie ich miłość do tańca i muzyki, kondycja sportowa i przywiązanie do zdrowej diety, składającej się ze świeżych ryb i owoców. Wszyscy tu mają zadbane i wysportowane ciała.

..... 
..... 

W tym porównaniu przybysze z Europy wypadają naprawdę kiepściutko, niestety :). Mieszkańcy wyspy idą po pracy pobiegać, a biegają boso po plaży - kto biegał po piasku ten wie, jakie to jest wymagające i męczące :), albo surfują, albo tańczą moją ulubioną bachatę, albo pływają wpław w Oceanie, albo ćwiczą salta i inne akrobacje na plaży o zachodzie słońca. Na pewno nie spędzają kilku godzin dziennie siedząc przy biurkach albo w korkach :). Na Sal spotkałam więcej osób uprawiających zdrowy i aktywny styl życia na metr kwadratowy niż podczas wszystkich moich podróży razem wziętych. Serio, to było pozytywne i szokujące odkrycie :).

..... 
..... 

Malutka wyspa Sal ma  30 km długości i 12 km szerokości, a łącznie zaledwie 216 km², jest wyspą pustynną, o wysokich niedoborach wody pitnej. Z tego powodu wszystkie towary: owoce, warzywa, słodycze, ect. przywozi się na nią statkami z pobliskich urodzajnych wysp, takich jak Santiago. Z kolei ten surowy charakter klimatu wpłynął na wykształcenie się na Sal kilku niesamowitych zjawisk przyrodniczych.

..... 
..... 

Po pierwsze znajduje się tu jedno z najbardziej zasolonych jezior na świecie, zaraz obok akwenu Morza Martwego. Sal (czyli sól) słynęła z naturalnych zasobów soli morskiej, która w XIX wieku była wydobywana ze złóż w wygasłym dziś wulkanie i to na skalę przemysłową. Potem kopalnię opuszczono, a woda oceaniczna systematycznie zalewała i opłukiwała złoże. Dlatego dzisiaj znajdziecie tu naturalne, wulkaniczne, solankowe jezioro i błoto bogate w mikroelementy. Jeśli czytaliście nasz post o bogactwie Morza Martwego, to wiecie doskonale jaka jest metoda w tym szaleństwie :). Dokładnie te same skarby dla urody znajdziecie na Sal :).

..... 
..... 

Innym ciekawym zjawiskiem, które możecie zaobserwować na Sal, jest fatamorgana. Ja miałam możliwość podziwiać fatamorganę na własne oczy po raz pierwszy w życiu. To jest naprawdę niezapomniane doświadczenie. Patrzysz na horyzont, rozgrzany piasek tworzy z niebem pulsującą linię i nagle rosną na niej drzewa, widzisz jezioro, bezpieczną przystań dla zmęczonego wędrowca. Jak można nie wierzyć, że to wszystko to tylko złudzenie optyczne, czary, bajka dla dzieci i tyle :)? Fatamorgana hipnotyzuje, nie możesz oderwać wzroku, chcesz iść w jej stronę, robisz pierwszy krok i … i nagle ktoś krzyczy, że autobus rusza dalej. Wracasz do rzeczywistości, a potem jeszcze długo zastanawiasz się co się tak naprawdę przed chwilą wydarzyło :).

..... 
..... 

W północnej części wyspy można zobaczyć świętą lwią górę, nazwaną tak ze względu na jej kształt przypominający leżącego lwa. Tutaj wybrzeże jest kamieniste, a podczas odpływu w zakamarkach między skałami ukazują się jeżowce. Niedaleko leży główny port Sal - mała rybacka osada Palmeira. Charakter uroczego miasteczka tworzą przede wszystkim kolorowe i niskie domki, malowidła na ich murach, lokalni mieszkańcy sprzedający wyroby z koralików albo wyśmienitą kawę, rodziny dyskutujące i słuchające muzyki przed domem, roześmiane dzieciaki biegające po wąskich uliczkach. Spokój i cisza.

..... 
..... 

Świetnym doświadczeniem była dla mnie kąpiel w akwenie skalnym, gdzie woda morska utworzyła małe skalne jeziorko. Zawsze podobały mi się takie sceny z filmów, kiedy bohaterowie, ściągając w pośpiechu ubrania i mając za nic konwenanse, wskakiwali do orzeźwiającej wody, żeby popływać. W tajemnicy powiem Wam, że ja zrobiłam dokładnie tak samo na Sal :) i było warto! W tym aspekcie romantyczne filmy nie kłamią, hahaha. Wspaniałe doświadczenie: wolność i szaleństwo, czysta i organiczna odwaga, by zrobić coś, czego nie wypada :), a przy tym niczym nieskrępowana radość życia.

..... 
..... 

Na Sal trzeba koniecznie przyjechać, aby pooddychać krystalicznym, oceanicznym powietrzem i przy okazji zakosztować sportów wodnych. Z powodu nieustannie wiejącego wiatru, wyspa jest centrum kitesurfingu i surfingu. Odbywają się tutaj liczne zawody, a nawet afrykańska olimpiada sportów plażowych. Co prawda, w pobliskich wodach żyją rekiny żółte, ale ludzie koegzystują z nimi w pokoju od stuleci. Nie są to zwierzęta agresywne i nie atakują ludzi. Warto poobserwować je w naturalnym środowisku. Na mnie zrobiło to niesamowite wrażenie. Zresztą, zobaczcie sami (link do filmu You Tube znajdziecie poniżej). Dajcie znać co Was bardziej urzekło: rekiny czy fatamorgana?

..... 
..... 

Sal to miejsce idealne dla regeneracji zdrowotnej i psychicznej. Morska woda oczyszcza nas, smutnych ludzi z Europy :), z bakterii, wirusów !sic! oraz ze smogu. Fale i wiatr zachęcą do spalającej kalorie kąpieli w Oceanie Atlantyckim (bardzo ciepła woda :)), bo trzeba się naskakać przez te fale, oj trzeba :)! Może nawet dacie się namówić na deskę lub kite'a. Wieczorem idźcie potańczyć, można to zrobić niemal na każdym rogu, ponieważ wszyscy tu tańczą obłędnie, dosłownie istny taniec z gwiazdami, tyle że to Ty jesteś tą gwiazdą :). 

Po kilku dniach na Sal poczułam się jak nowonarodzona, pełna energii, zrelaksowana i spokojna, a przyjechałam tu cholernie, CHOLERNIE, zestresowana :). Czy potrzeba lepszego świadectwa? Na pewno nie :)!

..... 
..... 
..... 

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://www.followmyflow.com.pl/